Google+ Followers

21.03.2014

Rozdział 14

Westchnęłam odkładając ostatniego ciucha do szafy. Znów ten nudny Londyn i te nudne lekcję. Co prawda na Malediwach cudownie się nie działo ,ale przynajmniej było ciepło i słonecznie. W Londynie prawie codziennie jest pochmurno ,a jak nie jest pochmurno to akurat pada deszcz ,albo jest mgła.
Dziś mieliśmy ziścić nasz plan tyczący się Sivy. To jest najbardziej kretyński plan o jakim słyszałam i ja oraz Jay na wszelkie sposoby chciałyśmy by dali sobie z tym spokój ,ale Max i Roksi się uparli.  Oboju na ,to jest mnie i Jayowi wydaje się że to przyniesie odwrotne skutki. Seev się obrazi i tyle. Jaki był plan? Otóż jak zawsze genialni Roksi i Max wymyślili że Seeva trzeba zapoznać z jakąś dziewczyną. Ale jako że wiedzą że Seev nie da się namówić na żadną randkę postanowili że poznają go z koleżanką Max'a Ruth przypadkowo. Ale od czego jestem ja. Mam już plan awaryjny ,bo po prostu wiem że Siva nie może spotkać tej dziewczyny. To jakaś pusta lafirynda. Tipsiara i solara do tego. Masakra. Dziś zapisałam się na boks w pobliskiej sali sportowej. W Polsce uczęszczałam na boks już od dwunastego roku życia więc to już siedem lat. i osiemnaście ciężko stoczonych walk w tym dziesięć wygranych. Nie mogłam się już doczekać.  Tak długo nie boksowałam że zaczęło mi tego brakować. Może i dziwne że dziewczyna ćwiczy boks ,ale dla mnie to zupełnie naturalne. Co prawda nie jestem jakąś tam chłopczycą ,ale ten sport uwielbiam. Dzisiaj lekcją mnie ominęły ,ale mam dziś pierwszy trening. Ale koło popołudnia doszłam do wniosku że jeśli chcą to niech robią z Seevem co chcą ja się nie mieszam tylko żeby mnie w to nie wrabiali.
Szłam własnie na trening. Była strasznie nabuzowana i nie wiem czemu. Od jakiegoś czasu byłam bardzo nerwowa i nie wiem dlaczego. Machnęłam na to ręką i szłam dalej. Gdy doszłam szybko przebrałam się w spodenki i specjalną bluzkę która właściwie bardziej przypominała stanik ,ale jak mus to mus. Trener dużo się nie liczył. Każdy dostał worek i miał na nim ćwiczyć żeby było przyjemniej pościli nam muzyczkę ,ale dla mnie i tak było przyjemnie. Ale nie wszystko szło po mojej myśli. Oprócz mnie na treningu nie było żadnej dziewczyny. Sami chłopacy. I to nie byle jacy. Rośli chłopi którzy gapili się na mnie jakbym była z innej planety tylko z powodu płci. Naprawdę było bardzo fajnie. Do czasu. Przy połowie treningu strasznie zaczął boleć mnie brzuch ,a później musiałam gnać do łazienki żeby zwymiotować. Zastanawiałam się co się ze mną dzieje? Chodzę cały dzień nerwowa i jeszcze rzygam nie wiadomo z jakiego powodu. Trener oczywiście po tej wpadce wysłał mnie do domu choć zapewniałam go że to się nie powtórzy. Właściwie to sama nie wiedziałam czy się powtórzy.  Wróciłam do domu o siódmej wieczorem i o dziwo wzięłam tylko prysznic i poszłam spać. Sama nie wiedząc czemu.

Wstałam o szóstej rano obudzona przez jakiś okropny zapach. Powoli wstałam z łóżka i zaczęłam szukać miejsca z którego wydobywał się smród. O dziwo doszłam do wniosku że czuję go zewsząd. Poszłam do kuchni i zrobiłam sobie kanapkę z masłem orzechowym i zagryzłam ją ogórkiem. Chwila, zagryzłam ogórkiem? Przecież ja nie znoszę ogórków. To wszystko było jakieś dziwne. Nie miałam jednak czasu się nad tym zastanawiać. Z pokoju Roksi usłyszałam krzyk.
- Jak wy w ogóle mogłyście coś takiego zrobić?!- Wrzeszczał Seev w pokoju. Wyglądało na to że kłócił się z Alyshią i Roksi. Chyba nawet nie zauważyli że weszłam do pokoju.
- Chciałyśmy tylko pomóc- Usprawiedliwiała się Alyshia.
- Po własnej siostrze bym się tego nie spodziewał!- Wrzeszczał dalej.
- Ej, ludzie uspokójcie się!- Wrzasnęłam.
- Zamknij się Klaudia- Krzyknęli chórem Seev, Roksi i Alyshia.
I wtedy to się stało. Obraz przed oczami zaczął mi się rozmywać. Chwilę później widziałam już tylko czerń. Zemdlałam.

Obudziłam się na jakimś wyjątkowo niewygodnym łóżku. Obok mnie siedział z grobową miną Jay. Dopiero teraz zrozumiałam gdzie jestem. Jestem w szpitalu.
- Co-co się stało?- Zapytałam przecierając oczy.
- Sam nie wiem- Odpowiedział Kędziorek-Lekarze nie chcą mi nic powiedzieć. Wiem tylko że zemdlałaś- Powiedział ,a po chwili drzwi sali otworzyły się i do sali wszedł starszy doktor z pomarszczoną twarzą.
- Penie doktorze co mi jest?- Zapytałam zanim cokolwiek powiedział- To coś poważnego?- Dopytywałam się.
- Nie, to nic poważnego- Odpowiedział spokojnie.
- To co mi jest?- Drążyłam temat.
- To naprawdę nic poważnego. Po prostu jest Pani w ciąży- Powiedział.
Doznałam szoku...

3 komentarze:

  1. Klaudia jest w ciąży? Wow... Robi się coraz ciekawiej. :) Nie mogę się doczekać, tego co będzie dalej... Pisz szybko, bo nie wytrzymam tego napięcia! Pozdrawiam.
    http://hogwart-naszymi-oczami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że masz mało wyświetleń - powinno ich być więcej, bo Twój blog jest super. W ramach tego: nie chciałabyś wziąć udziału w konkursie u mnie? Szczegóły znajdziesz tu:
    http://hogwart-naszymi-oczami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki za info o konkursie! ? Na pewno się przyda.

    OdpowiedzUsuń