Google+ Followers

12.04.2014

Rozdział 21

Kto cię dzisiaaaaj.....posunie, posunie, posunie!?

Śpiewali chłopacy w drodze na plażę. Ich wesołe głosy dało się słyszeć wszędzie.  Chłopcy byli mega zadowoleni z wyjazdu na plażę. W końcu mieli czas wolny. Okazało się że koncert w Wawie był ostatnim koncertem i po powrocie do Londka mieli wolne. Ja z Jayem siedziałam na samym tyle mini vana i odpowiadałam na jego pytania.
- Jak mają na imiona? Zrobiłaś im już chrzciny?- Dopytywał się bez przerwy.
- Na razie nazywają się Kamil i Zuzia ,ale chrzcin jeszcze nie było- Odpowiedziałam. Co chwila się o cos pytał. Co nie zmieniało jednak faktu że wyglądał jakby umarł i wstał. Mój kolega który kiedys zajmowała się uzależnieniami mówił mi że własnie tak wyglądają narkomani na głodzie. W końcu samochód stanął ,a Tom, Siva i Nate wyskoczyli z niego jak z procy.
- Co jest?- Zapytałam wyciągając z bagażnika torbę plażową.
- Max zagazował wszystkie przednie siedzenia- Odpowiedział Tom trzymając się za nos. Zachichotałam rozśmieszona perspektywą chłopaków duszących się na przednich siedzeniach.
- Takie to śmieszne?- Zapytał Seev- Chcesz się zamienić miejscami w drodze powrotnej?
- Nie dziękuję, nie skorzystam- Odpowiedziałam ironicznie i razem z chłopakami poszłam szukać miejsca na plaży. Poszukiwania miejsca gdzie moglibyśmy się rozłożyć były prawdziwym kabaretem. Seev i Jay cały czas szli z rozpiętymi koszulami kołnierzami próbując zasłonić twarz. Biedny Nate który miał tylko podkoszulek musiał z pomocą Toma z chustą na głowie odganiać rozentuzjazmowane nastolatki ,a Max w czapce z daszkiem i okularach przeciwsłonecznym próbował wmówić wszystkim swoim fankom że jest elektrykiem podobnym do ich idola. A ja, Roksi i Alyshia patrząc na chłopaków prawie tarzałyśmy się po ziemi ze śmiechu. Po żmudnych poszukiwaniach udało nam się i znaleźliśmy dość odludne miejsce. Odludne w znaczeniu że w promieniu stu metrów nie było żadnej prisionerki. Rozłożyłam się na ręczniku i zaczęłam nacierać się filtrem.
- No chyba sobie jaja robisz- Usłyszałam za sobą głos Nathana.
- Nie wiem o co ci chodzi- Odpowiedziałam patrząc w jego stronę.
- O to że nie przyjechałaś z nami na plażę żeby się teraz opalać- Dokończył za Nathana Jay.
- To niby co mam robić?- Zapytałam wyzwańczo.
- Będziesz nas nagrywać kiedy będziemy się bawić w samojebki- Odpowiedział Tom.
- Że co?- Zdziwiłam się.
- My zawsze robimy sobie z takich wypadów bekowe filmiki i teraz będziesz nagrywać samojebki- Tłumaczył mi dalej Tom.
- Ale niby co wy będziecie robić- Dopytywałam się.
- Zobaczysz- Odpowiedział Tom i rzucił mi kamerę.
Okazało się że zabawa w samojebki tyczyła się tego że chłopaki biegali po plaży z włączonymi aparatami w komórkach i z zaskoczenia dosiadali się do nieznanych plażowiczów i znienacka robili sobie z nimi tzw. Selife. Reakcję były różne. Gdy na przykład Max dosiadł się do dwóch opalających się blondynek dziewczyny zaczęły piszczeć ze szczęścia i błagać by przesłali im to zdjęcie na komórki. Ale kiedy Tom dosiadł się do jakiejś starszej pani i zrobił sobie z nią selfie to ta zaczęła wyzywać go od kryminalistów i bić torebką. Największy przypał zaliczył jednak Seev który zrobił sobie samojebkę z jakaś wyjątkowo ładną dziewczyną i próbował do niej zagadać kiedy nagle z jeziora wyszedł jakiś koksu. Okazało się że był to jej chłopak i biedny Siva uciekał przez całą plażę. Moim zadaniem było niepostrzeżenie z ukrycia to wszystko nagrywać ,a w tym byłam dobra ,bo kiedy robiliśmy z moim pierwszym chłopakiem w liceum takie filmiki znajomym. Ogólnie mogę tylko powiedzieć że było ciekawie. Po godzinie nagrywania samojebek zmęczeni i weseli wróciliśmy na miejsca.
- To było niezłe- Przyznałam.
- Dla kogo niezłe dla tego niezłe- Skarżył się Siva rozmasowując ramiona.
- Biedny Seev- Zaśmiał się Tom i poklepał kolegę po głowie- Na pocieszenie mogę ci tylko powiedzieć że jesteś chyba jedynym chłopakiem który przy próbie podrywu doznał kontuzji- Wszyscy oprócz Seeva parsknęliśmy śmiechem.
- Bardzo śmieszne- Powiedział Seev głosem obrażonego dziecka.
- Hej ,a gdzie jest Jay?- Zapytałam. Przez te śmiechy zupełnie nie zauważyłam że go nie ma.
- Powinniśmy go poszukać- Powiedział Max wstając z ręcznika.
- Ja zostaję- Powiedział Seev ,a wszyscy zwróciliśmy ku niemu wzrok- A jak mnie ten koks zobaczy?
- Nie bój się Siva. Pójdziesz z Maxem on cię obroni- Powiedział Nathan. Ruszyliśmy na poszukiwania.
Ja poszłam wraz z Tomem co według mnie nie było dobrym pomysłem ,bo Parker dziś ma idealny humor do wkurzania i rozśmieszania ludzi. Długo szliśmy szukając mojego Kędziorka. W końcu jednak znaleźliśmy go.
- Jay!- Zawołałam ,a chłopak odwrócił się odruchowo- Dopiero wtedy zauważyłam co ma w ręce. W rękach trzymał dużą działkę heroiny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz