Google+ Followers

14.04.2014

Rozdział 22

- Klaudia przepraszam!- Kłapał dziobem Jay biegnąc za mną. Własnie się pakowałam i miałam zamiar zaszyć się gdzieś w Londynie tak by mnie nie znalazł. Od afery na plaży minęły trzy dni. Trzy dni bezustannych kłótni. Jay miał się starać ,a nie robił tego. Trzeci raz przyłapałam go z narkotykami. Nie miałam zamiaru znosić tego dłużej.
- Nie ,Jay! To koniec! Nie chcę cię znać!- Powiedziałam wkładając ciuchy byle jak do walizki. Godzinę temu kazałam Roksi i Garyemu wziąć dzieciaki by tego nie słuchały. Jay położył rękę na moje ramię próbując mnie uspokoić. 
- Nie dotykaj mnie!- Wrzasnęłam i mocnym ruchem strzepnęłam z mojego ramienia jego rękę i przepychając go na bok utorowałam sobie drogę z walizką w ręce. Wyszłam z mieszkania specjalnie trzasknając drzwiami przed nosem idącego za mną Jaya. Moje nerwy jeszcze nigdy nie były tak zszargane! Dwóch na trzech chłopaków w moim życiu zaćpa się na śmierć!
- Klaudia ,a co z dziećmi! Mam do nich prawo!- Uczepił się mnie Jay.
- Wyłączne prawo rodzicielskie mam ja!- Wrzasnęłam wchodząc do windy. Jay oczywiscie podążył za mną.
- Ale ja cię kocham!- Mówił ,ale ja już nie wierzyłam. Mówił tak już wiele razy ,a z tego co widzę to mu na mnie nie zależy. Wsiadłam do taksówki tak szybko by nie zdążył mnie dogonić i kazałam taksówkarzowi jechać do parku w którym byli Gary i Roksi z moimi dziećmi. Dojechałam i dałam zaliczkę taksówkarzowi by na mnie poczekał po czym pobiegłam w stronę moich przyjaciół prowadzących podwójny wózek.
- Po dzieciaki przyszłam- Powiedziałam ,a Roksi oddała mi wózek.
- Co z Tobą?- Zapytał się Gary dziwnie na mnie patrząc. 
- Nic ,skąd. Później do was zadzwonię- Powiedziałam i ruszyłam ku taksówce. Po kilku minutach jechałam już w stronę Margaret. Mojej przyjaciółki poznanej na uczelni. Przedtem zadzwoniłam do niej i zapytałam czy nie mogłabym u niej nocować. Zgodziła się ,bo akurat mieszka sama odkąd jej lokatorka wyprowadziła się do narzeczonego.  Gdyby nie dzieci pewnie zapaliłabym w taksówce papierosa. Co prawda uważam że palenie to kretyństwo ,ale czasem człowiek musi ,bo się udusi. Przez tego człowieka po raz kolejny wali mi się życie ,a mi i tak na nim zależy. Według mnie miłość powinna być w encyklopedii dopisane pod hasłem tortury albo głupota. Sama nie wiedziałam co o tym myśleć. Próbowałam mu pomóc ,ale on te pomoc może i nieświadomie ,ale odtrącał. Jemu nie da się już pomóc i muszę się z tym pogodzić. Będzie to trudne i dla mnie i dla dzieci ,ale będzie to z drugiej strony lepsze. Co nie zmieniało faktu że byłam przybita. Chciałam o tym wszystkim zapomnieć. 

- Klaudia gdzie ty jesteś!- Dopytywała się przez telefon Roksi. Ona jedyna miała ze mną kontakt- Ile jeszcze razy masz zamiar Jayowi takie rzeczy robić?!
- Tu nie chodzi już o Jaya- Broniłam się- Chodzi o dzieci. Nawet jak bym nie wiem jak kochała Jaya to nie mogę narażać moich dzieci na takie widoki. Nie chcę żeby miały ojca ćpuna- 
- Ale to są też jego dzieci- Mówiła dalej Roksi.
- Co nie zmienia faktu że moje dzieci nie będą się wychowywać w narkotykowych kręgach. Nie chcę dla nich tego- Tłumaczyłam przyjaciółce.
- To powiedz chociaż gdzie jesteś- Prosiła Roksana- Martwimy się.
- Nie powiem ci Roksi ,ale nie bój się ,bo jestem bezpieczna- Powiedziałam i odłożyłam słuchawkę. Nie miałam zamiaru słuchać jej rad. Ona nie wie co to znaczy być matką! Czekałam własnie na niańkę ,bo miałam iść na rozmowę o pracę. Nie chciałam siedzieć Margaret na głowie. Kiedy przyszła niańka ruszyłam w miasto. Nie starałam się o nic niezwykłego. Margaret załatwiła mnie na rozmowę o pracę w teatrze. Miałam być kimś od tworzenia ulotek i plakatów. Takim trochę grafikiem. Przed rozmową sprawdziłam komórkę. 23 nieodebrane połączenia od Jaya i wiele wiele więcej od reszty. Strzepnęłam z siebie negatywne emocję i schowałam telefon do torebki.
Rozmowa przebiegła zwyczajnie. Właściciel teatru okazał się miłym mężczyzną. Przyjął mnie! Tylko że ja jeszcze wtedy nie wiedziałam ile rzeczy może mi się przydarzyć w moim nowym miejscu pracy.....
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jest kolejna notka.
Uspokajam moich czytelników, między Klaudią i Jayem jeszcze się podzieje ,ale sami zobaczycie jak to będzie. 
Informuję że to już końcówka mojego bloga ,bo własnie sobie wszystko przekalkulowałam i wyszło mi że napisze jeszcze dwa rozdziały i epilog i w zależności od wyników ankiety, może drugą część.
Sorry że krótko ,ale jakoś tak wyszło.
Informuję również że od teraz rozdziały będą pojawiać się raz na tydzień. Konkretnie co wtorek.
Całuski Ellcia :* 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz