Google+ Followers

15.03.2014

Rozdział 6

Po kilkunastu nieudanych próbach udało mi się zamknąć walizkę. W końcu. Spakowałam chyba z dziesięć par bikini i dwadzieścia par butów i tyle ciuchów że Alyshia i Roksi musiały obie siedzieć na walizce bym mogła ją zamknąć. Dziś na dziesiąta mamy zaplanowany lot na Malediwy. Nigdy tam nie była. Właściwie to za granica pierwszy raz jestem teraz. W końcu dowiedziałam się czemu ja, Alyshia i Roksi jedziemy z chłopakami. Otóż Roksi jedzie z uwagi na Gary'ego. Przez ten tydzień kiedy my balowaliśmy ona nawiązała bliskie kontakty z Garym. Właściwie to chyba się z nim spotyka. Alyshia jedzie jedzie dlatego że Siva boi się że jeśli wyjedzie to wokół jego młodszej siostry będzie się kręcić za dużo chłopaków.  A ja? Ja z tego co mówił Gary jadę dlatego ze taki warunek postawili Roksi i Jay. Z mozołem zaciągnęłam moją walizkę przed akademik. Po chwili naprzeciwko mnie zaparkował szary chevrolet z którego wysiedli The Wandeci ( Jak zaczęłam  ich niedawno nazywać) i Gary. Jay podszedł do mnie i pomógł mi zanieść walizkę do bagażnika.
- Cieszę się że zgodziłaś się z nami jechać- Uśmiechnął się do mnie promiennie.
- głupota było by się nie zgodzić- Zaśmiałam się i zmierzwiłam Kędziorkowi włosy.


-O... Mój...Boże- Szepnęłam patrząc na kurort w którym mieliśmy spędzić najbliższe dziesięć dni. Nawet w snach bym sobie czegoś takiego nie wyobrażała. Kurort wyglądał tak:
Zanim zdążyłam łączyć się z powrotem do życia usłyszałam głośny chlupot. Spojrzałam w stronę dźwięku i ujrzałam  Maxa, Toma i Jaya  pływających w basenie w mokrych ubraniach.
- Już widze te epickie melanże!- Wrzasnął Tom.
- I te dziewczęta w bikini!- Zachwycał się Max. Wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
Nasz domek w kurorcie nie był duży ,ale jak to określił Tom ,Na epicki melanż miejsca starczy'. Domek miał trzy trzyosobowe pokoje i dwie łazienki. Kuchni nie było dlatego że mieliśmy siedem restauracji z których mogliśmy brać co nam się podoba (łącznie z alkoholem) za darmo. W czasie lotu wraz z Alyshią i Roksi wpadłyśmy na pomysł że nie będziemy się rozpakowywać tylko zostawimy wszystko w walizkach. Jak pomyślałyśmy rak zrobiłyśmy. W naszym pokoju były trzy łóżka i wyjście na werandę. Był tam też telewizor i lodówka z po butelkowaną woda mineralną. Zamiast żyrandola był  tam wiatrak. Ogólnie na Malediwach było teraz strasznie gorąco. Nawet po włączeniu wiatraka pociłyśmy się jak świnię. Szybko przebrałyśmy się w bikini. Ja założyłam na siebie nowo kupione bikini które doradziła mi Roksi. Było diablo drogie ,ale chyba jedna droga rzecz mi się należy. To ,to bikini:
Nagle do naszego pokoju wparował Jay. Spojrzał na mnie i otworzył szerzej oczy.
- Co chciałeś Kędzior?- Zapytał Alyshia.
- Ja...ja- Zaczął cały czas się na mnie patrząc- Chłopaki organizują imprezę ,bo pracę nad teledyskiem rozpoczynamy dopiero pojutrze. I chciałem zapytać czy chcecie iść ze mną ognisko na plaży rozpalać?
-  Pewnie. Ja zawsze na obozach ogniska rozpalałam- Zaoferowała się.
-  A co robi reszta chłopaków?- Zapytała Roksi.
- Nate i Tom poszli spraszać ludzi ,a Max, Gary t Siva po procenty i wyżerkę- Odpowiedział Jay.
- To ja chyba pójdę pomóc w spraszaniu ludzi- Powiedziała Roksi i wyszła na podwórko.
- a ja chyba do Sivy się przejdę- Powiedział Alyshia i zniknęła za drzwiami.
- To co? Idziemy?- Zapytał Kędziorek.
- Pewnie- Odpowiedziałam.
 Droga do plaży prowadziła przez ładny kamienny deptak. Po obu stronach widać było egzotyczne rośliny. W końcu doszliśmy. Na plaży stało ustawione z kamieni okrągłe miejsce na ognisko ,a wokoło niego kłody najwyraźniej do siedzenia. Ustawiliśmy szybko jakieś takie prowizoryczne ognisko i usiedliśmy na kłodzie czekając z rozpaleniem ogniska na resztę.
- Wiesz nigdy nie miałem uczucia kiedy zabrakło mi słów- Zaczął Jay ,a ja zaczęłam się zastanawiać o co mu chodzi- Bo widzisz od dawana chciałem ci to powiedzieć. Widzisz...- Zaczął i przerwał na dłuższą chwilę- A nich tam...- Powiedział i nie dał mi nic powiedzieć. Pocałował mnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz